Problemy kredytobiorców

Koniec kwietnia i początek maja 2010 roku skłaniał do przypuszczeń, że na rynku kredytowym zaczyna coś się dziać. Banki zaczęły łagodzenie swojej polityki kredytowej od kredytów hipotecznych. Na początek obniżyły prowizje oraz marże, następnie zmniejszały oprocentowanie takich kredytów oraz zaczęły rezygnować z wkładów własnych. Były nawet banki, które zdecydowały się na kredytowanie ponad wartość nieruchomości. Problem był tylko i niestety jest nadal,  z kredytami gotówkowymi. O taki konsumencki kredyt krótkoterminowy można oczywiście się starać, ale najczęściej na staraniach się kończyło. Banki raczej niechętnie udzielały takich kredytów, a niepewna sytuacja w Grecji oraz na innych europejskich rynkach finansowych jeszcze pogłębiła tę  niekorzystną sytuację. Tymczasem dochodzi jeszcze rekomendacja T, która jeszcze bardziej ogranicza rynek kredytowy. Przypomnijmy, że zgodnie z rekomendacją T, maksymalny koszt obsługi wartości kredytów nie może przekraczać 50 procent dochodów netto kredytobiorcy. Jest to granica dla osób z przeciętną wynagrodzeń w gospodarce, dla pozostałych, z wyższymi wynagrodzeniami, jest to 65 procent. Banki, które jeszcze nie wprowadziły u siebie tych zapisów mają jeszcze na to trzy miesiące. To już jednak problem banków, problemem klientów tych banków będą jeszcze bardziej zaostrzone procedury.
- Juz teraz o konsumencki kredyt krótkoterminowy jest niezwykle trudno, a przecież wielu klientów banków o takich kredytach właśnie myśli i o takie kredyty się stara. Z pewnością wprowadzenie w życie rekomendacji T nie pomoże w ich uzyskaniu. A wręcz przeciwnie jeszcze bardziej utrudnia starania się o taki kredyt krótkoterminowy. Zresztą banki już wcześniej zapowiadały, że będą łagodzić swoją politykę kredytową, ale tylko w stosunku do kredytów hipotecznych i mieszkaniowych. Zwykli konsumenci na kredyty gotówkowe w najbliższym czasie raczej nie mogli liczyć, powinni się natomiast liczyć z zaostrzonymi procedurami udzielania takich kredytów – powiedział jeden z klientów banku.
Miał rację, ponieważ banki w pierwszym kwartale rzeczywiście zabezpieczyły duże pieniądze na kredyty hipoteczne, a szczególnie małe banki. W pierwszej piątce banków, które wydały najwięcej pieniędzy na kredyty hipoteczne były: pko bp – bank ten wydał najwięcej, bo aż  2,8 mld zł. pekao sa, deutsche bank, getin noble bank i nordea bank. Każdy z tych banków wydał średnio ponad 700 milionów złotych. Za pieniądze banków z pierwszej piątki kredytobiorcy zakupili ponad 60 procent wszystkich zakupionych nieruchomości. Ale – jak juz zaznaczyliśmy – dotyczy to tylko kredytów hipotecznych. Kredyty gotówkowe to nadal jakiś tam niewielki procent.

Loading...